RSS
poniedziałek, 30 stycznia 2012
...wywiad ze szczęściarzem

Wywiad jest częścią projektu „Co ci w duszy gra?”. Właściwie, nawiązując do twojego cyklu komiksowego powinnam zapytać: co w babie szumi?

Ha, ha. Tak, „O czym szumią baby” tak się nazywa cykl.

Gdybyś miała wyciągnąć „esencję” z Iwony Siwek-Front i przygotować tabletkę Iwona Siwek-Front, to co tam w tej esencji by było?

Tableteczka? Nowy narkotyk o nazwie ISF. Iwona Science Face na przykład. Na pewno ten wynalazek nieźle by kręcił . Skład chemiczny: szczęśliwy, swojski  burżuj neodadaista.

Czym jest szczęście dla neodadaisty?

Neodadaista szukający nowych przygód na mieście…Ha, ha… Dadaizm, rodzaj abstrakcji,   przypadkowości, zjawisk niezwiązanych ze sobą…  Jak już pisałam kiedyś, patrzę na otoczenie i  zbieram śmieci. Potem przenoszę tematy na papier, rysuję.     To jest moje największe szczęście - możliwość robienia tego co kocham. Gdyby ktoś pozbawił mnie piórnika i szkicowników pozbawiłby mnie życia.  Pisaki i szkicowniki mam przy sobie zawsze, czy idę z koszem do święcenia czy z torebeczką do filharmonii czy do wc w knajpie. Zawsze można coś ciekawego przyuważyć i zanotować.  Podstawą szczęścia jest też prawda. Jeśli twórca nie tworzy z prawdy,  to  jest nieszczery w tym co robi, coś tam knuje chcąc być modny, miota się by nadążać za sforą. Takie poczynania zawsze  będą sztuczne, martwe albo krótkotrwałe . Takie są moje odczucia.  Istnieją artyści, którzy akurat dobrze się czują w tej sztuczności czy w uprawianym spryciarstwie i podążają szlakiem pielgrzymkowym zatracając  osobowość.  Cyrkowcy potrafią utrzymać się na linie...ale nic więcej.

Czyli sztuka ma bardzo dużo wspólnego ze szczęściem.

  Szczęście, to produkt szczerości wobec samych siebie za tym idzie spokój wewnętrzny, wiadomo.  Wspomniałam, że zbieram do szkicownika zjawiska, detale, które mnie otaczają. Moja pożywka, to ludzie, cała ta miejska socjologia. Uwielbiam w niej tkwić, patrzeć na osobowości, tłumek, rozkminiać charaktery, podsłuchiwać (fuj). Z miejsko-ludzkich zjawisk  buduję  swoje wizje. Tak jak Kurt Schwitters budował kiedyś swój świat  w  jaskiniach konstruowanych ze śmieci, tak ja podobnie buduję swój świat tyle, że ze nieco innych śmieci. To  szczęście, kiedy jestem w swoim socjologicznym żywiole.. Przeszkadza mi jedynie wszechobecne chamstwo, cwaniactwo, zachłanność, i   brak szacunku do człowieka, zwłaszcza do tego co robi/tworzy. Nienawidzę obłudy, kołtuństwa…Cenię bardzo wartość człowieka, a nie zwracam uwagi na jego bzdurne potknięcia.  Sama popełniam mnóstwo gaf, cierpię potem okrutnie, czekając na    społeczny  werdykt kar i ostracyzm…Ale nawet takie beznadziejne sytuacje są mi potrzebne. Wtedy dużo piszę, rysuję - ilustruję własną nieudolność. [autoterapia]?  Te rysunki tworzą potem dość oryginalny pamiętnik, taki komiks.

A co kochasz?

Co kocham?  Simon Pegg w filmie "Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi" powiedział: „Jestem inspiracją dla samego siebie”  pod tym się podpisuję.   Siebie kocham. Ha, ha. Nie, no żartuję. Co kocham? Wszystko. Należę do klubu ludzi zadowolonych. Najważniejsze jest,  dobrze zacząć dzień. Budzisz się i widzisz swoich najbliższych, zaparzasz kawę,  patrzysz na ulubione dzieła sztuki  na ścianach, a potem przez okno na miły świat. Mam ten luksus. Mam spokój, nic mną nie szarpie. Luksus to też przekornie skromność, minimalizm. Otaczanie się tym co naprawdę cieszy a nie tym co musi się posiadać. Nie przywiązuję wagi do drogich domowych gratów, sprzętów, miejsc zamieszkania, to są bzdury. Nie mam w domu nawet kwiatków.. To jakieś niewolnictwo. Jedynym odstępstwem jest  moja nieduża szafa, w której wiszą baardzo dobre ubrania - bo lubię o siebie dbać i dobrze wyglądać. Ważny jest człowiek, to jemu ma wszystko służyć a nie odwrotnie. Każdy ma swoje potrzeby, ale powinny to być własne szczere potrzeby, a nie narzucone przez   presję  środowiska czy przez  media. Po prostu tu jest ta granica, gdzie naprawdę jest twój osobisty luksus, który buduje Twoje szczęście, bo prowokuje cię do miłych nastrojów, a gdzie jest ta sztuczność, czyli źródło pesymizmu.

Dlaczego jesteś szczęściarzem?

Po pierwsze wykonuję swój zawód. Jestem rysownikiem, malarzem, komiksiarzem, tworzę filmy animowane. Sama to sobie organizuję. Mam piękną, przestrzenną pracownię w centrum Krakowa, parę kroków od Rynku… Niektórzy mylą karierę ze szczęściem i ciągle gdzieś gonią, walczą o prestiż  i nigdy nie mają czasu…koszmar!

To prawda.

U mnie wszystko odbywa się  spontanicznie i szczerze. Nawet wtedy gdy nagle zmieniam zdanie i wprowadzam wszelkie korekty.  Szczerość prowokatorem szczęścia i optymizmu. Człowiek wyrachowany, który kalkuluje  co ma powiedzieć, żeby czegoś nie stracić, albo żeby przypadkiem czymś nie podpaść, to jest człowiek, nieszczery . On się ciągle czegoś boi , sam siebie się boi, kombinuje, coś ukrywa .   Nie znoszę tego kołtuństwa w ludziach, tego wyrachowania, i ponad wszystko nienawidzę niedomówień...o matko!  Niekiedy w mediach  wypowiada się niby barwna postać   ale sprzedaje te swoją  szczerość,  wyłącznie  dla pijaru i to jest bardziej „szczerość pokazowa”:  wywlekanie z prywatności wszelkiego  świństwa i tajemnic ,     gawędzenie  o życiu seksualnym, o swoich problemach z alkoholem… Ale to jest powierzchowna szczerość, bo to jest szczerość pod publikę, do sprzedaży. Na temat własnych wewnętrznych przeżyć,  jeśli człowiek nie ma   głębi, ciężko jest coś powiedzieć..   

Spełnienie zawodowe, spontaniczność i szczerość, co jeszcze czyni z Ciebie szczęściarza?

Mam kapitalną rodzinę, na której się mogę oprzeć. Rozumieją moją osobowość i wrażliwość.  Czasem bywają aż nadto tolerancyjni. Mam świetną córkę, która jest  moją przyjaciółką i super męża  (wykładowca na ASP)…  To już stawia mnie w pozycji szczęściarza. Mało tego: jeżdżę sobie po świecie, wystawiam prace to tu, to tam.  To takie cenne kiedy ktoś szanuje artystę i zaprasza. Bywam też często w Wenecji, gdzie mam uroczych włoskich przyjaciół. Pijemy wino jak wariaci i nigdy nie możemy się nagadać! Bywa czasami, że noga mi się podwinie w życiu. Wtedy dopada mnie przerażenie, że już gorzej być nie może. Ale w końcu się okazuje, że to jest zaprogramowany przez gwiazdy  splot wydarzeń. Spadam jakoś na cztery łapy i jeszcze mam z tego korzyści.  I jest mi jeszcze lepiej.

Właściwie odpowiedziałaś na następne pytanie. Czym są dla Ciebie porażki?

Porażki, no porażki! Boże! Niezłe wnioski można z nich wyciągnąć. Oby tylko nie przeszły w nawyk..  Aby dobrze wykorzystać porażki  trzeba być silnym, nie poddawać się być odpornym  na tzw środowisko, czyli trzeba być sobą. Tak jak, wiesz, w twórczości jestem sobą. Po tylu latach pracy artystycznej - naprawdę nie wstydzę się tego powiedzieć ,  bo znudziło mi się  być skromną -- jestem  artystą z całkiem niezłym dorobkiem . Moje prace są rozpoznawalne i to na „drugim końcu świata”, o czym się przekonałam.. O nic nie zabiegam, nie przepycham się łokciami, nie walczę  za wszelką cenę. Nawet z założenia nie biorę udziału w konkursach, i z lenistwa, i z przekory. Nie przepadam za konkursową  rywalizacją bo sztuka to nie zawody sportowe.    Czas poświęcam na zdobywanie wiedzy.  Swoją energię i  moce  wolałam skierować  kilka lat temu na zrobienie  doktoratu. To była dla mnie   wygrana, pozakonkursowa.

Jakie są Twoje sposoby na zachowanie pogody ducha?

Św. Mikołaj przyniósł mi w tym roku prezent: wypasiony szkicownik i ulubione pisaki  Przyczepił   taką fajną karteczkę  do tego: „Iwusiu ty rysuj i maluj i nie przejmuj się pierdołami”. Święty Mikołaj  przyniósł też frytkownicę.  Myślę, że należy kompletnie wyluzować i naprawdę się nie przejmować pierdołami. Na szczęście jest recepta, tak jak na dobrą zabawę. Jak sobie sama nie zorganizujesz wokół siebie fajnego towarzystwa do dobrej zabawy, to ci nikt tego nie zorganizuje. Bo nikt się za ciebie bawił nie będzie. Poza tym nad szczęściem trzeba sobie popracować. Być szczęściarzem okazuje się ciężką pracą. To jest wyplatanie całej siatki różnych sytuacji.    .   

Czyli szczęście to proces. A czym jest dla ciebie sukces?

Tym, co mam. Jestem szczęśliwym człowiekiem po prostu i to jest sukces. Ale cały czas mam przy tym wszystkim wysoko ustawioną poprzeczkę. To nie jest tak, że siadam na laurach, że już to co mam wystarczy. Nie. Cały czas poprzeczka wysoko nade mną wisi.  Mam mnóstwo wymagań wobec siebie. Chcę po sobie pozostawić jak najwięcej. 

Nad czym teraz pracujesz?

Nad serią obrazów z marszami. Ludzie teraz protestują, maszerują, strajkują. Są niezadowoleni, pokazują żal do systemu. Powtórka z rozrywki. Mój ojciec w latach 80-tych stworzył dzieła o podobnej tematyce.   Ja chcę  zarejestrować rok 2011/12,  ale z pewnym takim figlem, bo przy pomocy mojego kolegi grafficiarza, który robi szablony na ściany, umieszcza je w nielegalnych miejscach, oczywiście. Przenoszenie języka ulicy na płótno to mój ulubiony zabieg.

Gdybyś miała możliwość podróży wehikułem to gdzie byś pojechała?

Do czasów Majów i Azteków.

Ha, ha. Żeby sprawdzić, co z tym końcem świata?

Jaki koniec świata?! Nie dość, że kryzys, to jeszcze koniec świata. Pierdu, pierdu. Nie dajmy się zwariować. Po prostu moim wielkim marzeniem jest wyjazd do Meksyku.  A marzenia to nic innego jak cel w życiu. Dużo osób się pyta oglądając moje prace w pracowni, czy byłam w Meksyku i czy mnie interesuje kultura Majów, Azteków.    Chodzi mi o intensywność koloru, o gwar na ulicach, takie śmiałe zestawienia barw, czy w przyrodzie czy w codziennym życiu ludzi.  . Popatrz na moje obrazy, jakie one są kolorowe. Tu się wszyscy bawią, żyją.  Baba pije nawet ze swoim psem, bo już jej tak dobrze jest.

W dadaizm jest wpisany element przypadkowości… Wierzysz w przypadki?

Jasne, oczywiście, że tak! Marzę, żeby mieć jak najwięcej przypadków w życiu.  Przypadkowość to niezła zabawa! Popatrz ilu przypadkowych ludzi czasami spotkasz, nie ma takiego drugiego prawdopodobieństwa, że się taka sytuacja powtórzy. Nie ma. Nidy w życiu tacy sami ludzie o tej samej porze nie będą już ze sobą. Nie, bo nie ma takiej możliwości.

To jest niepowtarzalność.

No właśnie. W związku z tym przypadek to jest też sytuacja niepowtarzalna. Przypadek, że kogoś spotkasz, przypadek że ci się przytrafi coś fajnego, miłego, w ciągu dnia. Tak jak na szczęście podobnie na przypadek też musisz sobie zapracować. Jeżeli usiądziesz w domu i zaczniesz narzekać, będziesz miała dość wszystkiego, nigdzie nie wyjdziesz, nie zaczniesz działać, to żaden przypadek cię nie spotka. Trzeba być aktywnym. Zauważyłam, że większość pesymistów, to takie mruki. Nieustannie narzekają wydłubując ciemne strony życia. Tak jak we wspomnianym,  dadaizmie, musisz cały czas coś zbierać, polować na uliczne gadżety, patrzeć,   mieć   oczy wyczulone „przypadek”, czy to jest napis na rynnie, czy to jest ciekawy człowiek.  Nawet jak się schlejesz w barze z kimś przypadkowym, co się okaże że właśnie ten człowiek w przyszłości ma wpływ na to, co robisz, To jest cała siatka działań,  rachunek nieprawdopodobieństwa. To jest właśnie mój neodadaizm . Dada uwielbiam. To była szczera sztuka. Tam nie było naciągania widza,   nie było jakiejś ideologii. Po prostu : znalezione – pokazane.

Ideologii w ogóle tam nie było.

No właśnie.

Tu chodziło o to, żeby od tego odpaść.

To sztuka śmiecia. Garbage art. Taki we wczesnej fazie. Objet trouvé znaleziony przedmiot, ready made i już.

Czyli można powiedzieć, że inspiruje cię przypadek, którego ubierasz w sens, nadajesz mu kontekst poprzez sztukę. I wtedy on już nie jest przypadkiem. Może to nie przypadkowość, tylko Twoja uważność, wrażliwość artysty?

 Usłyszany w barze tekst, opowieść taksówkarza, znajomy, który pozdrowi mnie z ulicy, czy kiedy stoję na balkonie  pracownianym, podsłuchane strzępy rozmowy nieznajomego w tramwaju, wszystko to wrzucam do mojego „śmietnika”. Potem na rysunek, komiks. Później powstaje obraz, który jest poważniejszym efektem  grzebania w„śmietniku”.

Co neodadaistka ISF chciałaby mieć napisane na nagrobku?

Tu ma swój kąt Iwona Siwek-Front. Data, godzina, temperatura za oknem w momencie zgonu. Wszystko traktuję jako dokument.

Czy jest takie pytanie, które stawiasz sobie co jakiś czas idąc przez życie?

Czy nie tracę niepotrzebnie czasu. Bo zdaje sobie sprawę że przepierzyłam tego czasu mnóstwo na nic i kupę czasu straciłam na niepotrzebnych ludzi.

Do jakiego zwierzęcia byś się porównała i dlaczego?

Jestem zodiakalnym baranem i coś w tym jest. Jak się rozpędzę, to z impetem uderzam o wrota…

Baran chuligan.

Baran chuligan. Okazuje się, że nie trzeba walić łbem , bo drzwi są otwarte. Można normalnie wejść. Ale jak już w te wrota  walę, umęczę się jak cholera, i wchodzę  to okazuje się, że w środku goście piją najlepszą whisky świata i, że jest impreza. Budzę się po imprezie   skacowana, a tu trzeba wracać do pracy,   złoszczę się wtedy, że straciłam kupę czasu… Uparty baran - taran, ale taki dobrotliwy głupek, wiesz, sporadyczny kretyn.  No ale jak artysta ma być  , poukładany, grzeczniutki ? Artysta jest barwnym typem...i bywa nieobliczalny w zetknięciu z nobliwą tkanką mieszczańską. Oj, nabroiłam ostatnio...

Ważne żeby w sobie zachować takie wewnętrzne dziecko, nie w sensie niedojrzałości emocjonalnej, ale świeżości spojrzenia, zachwytu nad światem. Czy się buntujesz? A może etap buntu masz za sobą?

Ciągle mi się wydaje, że wszystko mi wolno, że dalej jestem „zaraz po studiach” i mogę  uprawiać chuligaństwo bez ponoszenia konsekwencji, że wszystko mi wypada uczynić bo inni i tak wybaczą jak dziecku. Z resztą ja nigdy nie wydorośleję, nie ma takiej możliwości. Nie potrafię się też podporządkować, poddać fali. Z natury buntuję się przeciwko paskudnej przeciętności, bylejakości czyli temu co zbytnio opanowało nasze życie. Nie mogę znieść powierzchowności i ignorancji. Do tego jestem perfekcjonistką i pracusiem. Nie podpiszę się pod dziełem zrobionym na „odp...się”.  Obecni artyści buntownicy, wyuzdani do granic możliwości, obnażający człowieka, oblicze śmierci, itd, łatwo popisują się modną teraz wulgarnością , a przemoc czy sex jest dla nich  powszednim, dyżurnym tematem. Wieje to nudą i brakiem pomysłów. Ten rodzaj „buntu” stał się już mocno komercyjny,  zwłaszcza , że na podobne działania można nietrudno znaleźć dofinansowanie i poparcie ze strony państwowych instytucji. W takim sensie jestem burżujem, bo nie muszę się buntować na pokaz i odnosić  korzyści w ten sposób.. Robię swoje i trzymam się z daleka od tej płytkiej sztuki..

Co jest ważniejsze wyobraźnia czy wiedza?

Żyjemy w czasach, że  ważna jest wiedza. Wyobraźni nie można nabyć tak jak wiedzy. Z wyobraźnią  człowiek się rodzi.

A dla Ciebie?

Wyobraźni to ja mam tyle, że  przeżyłaby  wybuch jądrowy i uruchomiła nowy gatunek ludzki. A wiedzy to mi ciągle brakuje. Ciągle się uczę. Mam nieustanne wrażenie, że za mało wiem, za mało przeczytałam, zobaczyłam.  Zrobiłam pracę doktorską, ale nie zaspokoiło to głodu   wiedzy, chęci rozwijania się. Wiedza to jest też świadomość tego, żeby się nie ograniczać, uczyć się coraz więcej. Każde nowo poznawane zagadnienie     to już jest element jakiejś wiedzy.   Lubię się też uczyć języków bo uwielbiam gadać.

Czego się teraz uczysz?

Doszkalam francuski. Mam fajny pretekst -   wystawę w Brukseli prawdopodobnie za parę miesięcy, i brakuje mi tego ogniwa wiedzy. Mówię swobodnie w kilku językach    ale z francuskim kuleję. Wymyśliłam sobie, że teraz muszę nad tym popracować   Chciałabym znać co najmniej dziesięć języków  …We wrześniu wybieram się na Kilimandżaro…czyli nauka lokalnego narzecza przede mną.

Szczęście na języku Iwony Siwek-Front. 9 styczeń, data Godz. 15.31, 3 stopnie Celsjusza. Dziękuję za rozmowę.

 

 

11:41, iwka_sf
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 stycznia 2012
...chuligaństwo na ul. Gołębiej. Kraków o poranku.
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.10150578560353033.443139.540788032&type=1
12:27, iwka_sf
Link Dodaj komentarz »
...mój wkład w Polską Prezydencję UE. Bruksela 2011.
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.10150578525303033.443128.540788032&type=1
12:08, iwka_sf
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 grudnia 2011
...w 2012

...w 2012 jeszcze bardziej będę okrutny i bezwzględny!!!!!
Mam dwa marzenia do zrealizowania...
...a dla Barana i dla "5" horoskop jest SUPER!
Wszystkiego dobrego..;)


15:47, iwka_sf
Link Dodaj komentarz »
...komiksy na metry...
http://www.wiadomosciasp.pl/index.php/wystawy
12:50, iwka_sf
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 grudnia 2011
Robert Gawliński i Iwona Siwek-Front dla zwierzaków..
http://muzyka.interia.pl/rock/news/robert-gawlinski-z-krakowska-malarka-pomagaja-zwierzetom,1737826,46

Jeszcze jest jeden dostępny rysunek w drodze licytacji na Allegro!!
Powodzenia! To jest rysunek, który rysowałam na koncercie Roberta Gawlińskiego w Teatrze Bajka, słuchając piosenki zaproszonego tam gościa - rappera Eldoki. Artystę nazwałam człowiekiem ilustrowanym - ma pięęęękne tatoo... W ogóle Eldoka to fantastyczny jegomość!

O Eldoce z Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Eldo


http://allegro.pl/iwona-siwek-front-rysunek-z-koncertu-gawlinskiego-i2008969070.html
13:04, iwka_sf
Link Dodaj komentarz »
...szkice telewizyjne Iwona Siwek-front
Zapraszam do szkicownika:
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.201029153321613.47071.101276359963560&type=3
13:01, iwka_sf
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 grudnia 2011
...pomagamy zwierzakom!
http://muzyka.interia.pl/rock/news/robert-gawlinski-z-krakowska-malarka-pomagaja-zwierzetom,1737826,46


13:32, iwka_sf
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 grudnia 2011
...aukcja moich rysunków ;) dla zwierzaków
http://allegro.pl/iwona-siwek-front-rysunek-z-koncertu-gawlinskiego-i2007029607.html 

http://allegro.pl/iwona-siwek-front-rysunek-z-koncertu-gawlinskiego-i2007029607.html
21:57, iwka_sf
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 października 2011
...wycieczka do Dubaju
Niema żartów, w drodze do Emiratów Arabskich można teraz poczytać w pokładowej gazecie o artyście...

Die „Damemit dem Hermelin“,von Leonardo

da Vinci etwa um1450 auf ein kleines Holzbrettchengemalt,
ist leiderausgezogen
und wird erst 2012 nach der Renovierung
des Czartoryski-Museumsweiter
Rätsel aufgeben. Schnelle Kunst zum Anfassen
macht hingegen Iwona Siwek-
Front. Ein Besuch im Atelier der 39-Jährigen
lässt staunen: Direkt von ihrem kleinen Balkonaus
inderul.Wislna8saugt sie
Eindrücke und Gehörtes ihrer Straße auf,
setzt es unverzüglich umin einen Blog, in
Comics, Kurzfilm, in Gemälde. Ihre frischen,
fröhlichen Farben sind bei Krakauer Kunstliebhabern
längst Kult. Iwona
repräsentiert die sich ständig wandelnde
Stadt,wenn sie beispielsweise einen Ausschnittaus
einem der vielen Mauergraffiti
in Öl malt und ihm damit eine neue Aussage
verschafft. Unten vor der Tür parkt
die königsblaue Harley-Davidson der
Künstlerin
13:21, iwka_sf
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30